7 lis 2014

Reklamy a zdrowie



Zawsze jak oglądam reklamy nie mogę się nadziwić, jaki tok myślenia mają osoby sprzedające dane produkty. Pamiętacie ciasteczka belVita, jako przykład idealnego śniadania? Pisałam o tym w tym miejscu – KLIK. Reklamy 
Milki też są ciekawe. 




Krowa, która sprzedaje miłość i bliskość ukryta za kostka ptasiego mleczka o wartości – 50 kcal sztuka. Tak sukcesywnie wpajają nam, ze słodycze to sama przyjemność, które łączą ludzi. Oglądając tą reklamę zapominamy, że mogą też być przyczyną otyłości oraz próchnicy.  Ciężko zjeść zaledwie jedna kostkę ptasiego mleczka. Przeważnie kończy się na 10-15. To około 500 – 750 kcal. Jednak, czy ktokolwiek kupiłby ptasie mleczko, gdyby pokazali osobę ze sporą nadwaga jedzącą je? Wątpię. Takie są prawa rynku.


Cieszę się, zatem, że oprócz tego typu reklam powoli pojawiają się te, które promują zdrowy tryb zżycia. I nie mówię tu o produktach typu bio i firmach ją sprzedających, a o zwykłej Biedronce i reklamie winogron. Gdzie dzieci bawiące się na dworze wybierają, jako przekąskę owoce, a nie ciastka. Brawo dla nich. Pomysł świetny, a do tego uczy maluchy zdrowych nawyków żywieniowych.
A dziecko raczej na reklamy odporne nie jest. Mój dwuletni syn zawsze oglądając reklamę żelków Haribo mówi – „Chcę to”. Jakim cudem zrobili tą reklamę w ten sposób, że są w stanie sprzedać produkt nawet dwulatkowi? Nie wiem.


Pociesza mnie tylko fakt, że oglądając reklamę winogron również wypowiada słowa „Chcę to”.


15 komentarzy:

  1. Jeśli reklamy chcą nas skłonić do zakupu zdrowych produktów, to problem nie jest aż tak poważny, jak w przypadku wciskania czegoś co nam potencjalnie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. A najgorsze jest to, że dzieci jednak nie są odporne na reklamy i bardzo ciężko im wytłumaczyć, że to co w reklamie wygląda tak pięknie i zdrowo, w rzeczywistości wcale takie nie jest ... a przecież nieraz i my sami dajemy się na to nabrać :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety produkt jakoś trzeba sprzedać, zauważcie, ze zdrowe jedzenie wcale nie jest reklamowane w tv :) po prostu to co dobre reklamować się nie musi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście reklamy są dziś straszne, a najgorsze jest to, że siła ich oddziaływania na konsumentów jest ogromna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezachowanie umiaru w jedzenie słodyczy to ludzka słabość, ale można z tym walczyć - jeśli raz się uda to będzie udawaćs się cały czas. Oczywiście lepiej przerzucić się na owoce ale i one mają mnóstwo cukrów.

    OdpowiedzUsuń
  6. myślę, że produkty niezdrowe nie powinny być reklamowane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tak uważam. Problem w tym, że wtedy w ogóle nie byłoby reklam produktów spożywczych :)

      Usuń
  7. Niestety liczba reklam, które prezentują te niezdrowe produkty zdecydowanie przewyższa liczbę tych, które mają pokazać te zdrowe. Ja jednak jestem zdania, że świadomy konsument, który wie czego potrzebuje potrafi znaleźć to co dobre i zdrowe bez sugerowania się reklamami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie najgorsze są reklamy wyrobów aptecznych. Często adresowane do dzieci. A treść takich reklam często umyślnie wprowadza maluchy w błąd i to do tego stopnia, że dzieci proszą o lek rodzica w aptece. Byłam tego świadkiem. Ponadto, gdyby tak brać to wszystko co reklamują, że jest zdrowe i nam służy prędko byśmy się wykończyli. Dobrze, że od dłuższego czasu mam tę świadomość i reklamy raczej do mnie nie trafiają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sądzę, że nawet reklamy leków nie mają wiele wspólnego ze zdrowiem konsumentów, a są jedynie bezczelnymi próbami wmówienia, że każdą dolegliwość można stłumić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Reklama, tak jak film, to wyreżyserowana scenka, więc przedstawia to, co chce jej autor. To inna rzeczywistość, niż nasze realia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, te wszystkie reklamy moim zdaniem bardziej szkodzą niż pomagają, a jest tak dlatego, że zbyt mało w nich rzeczowych informacji. Nie każdy czyta informacje na opakowaniach, które i tak czasami niewiele potrafią powiedzieć na temat produktu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie to ciężko jest zjeść zaledwie jedna kostkę ptasiego mleczka. Przeważnie kończy się na 10-15. A to około 500 – 750 kcal czyli 1/3 zapotrzebowania dziennego. Lepiej w ogóle nie kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Już to widzę, że ktoś kto otworzy pudełeczko poczęstuje się jedną kostką i grzecznie schowa resztę. Gdybym sama tak potrafiła to może bym w to uwierzyła:)

      Usuń
  13. Nie oszukujmy się więcej jest reklam jakie promują złe nawyki - coca cola do obiadu czy zamiast owoców 7 deys rogalik. Ale to co kto wybierze jest podyktowane mądrością więc reklama na silny umysł i tak nie będzie miała wpływu.

    OdpowiedzUsuń