17 lis 2013

Na pewno jestem chora




Hipochondria rodzi się najprawdopodobniej w dzieciństwie, a w znacznym stopniu odpowiadają za nią nadgorliwi rodzice, którzy nawet podczas drobnej choroby dziecka, robią z tego wydarzenie na miarę XXI wieku. Jak wspominam swoje dzieciństwo i podejście mojej mamy do choroby jestem wdzięczna, że ze swoimi reakcjami nie przesadzała. 


Oczywiście tak jak każda mama zajmowała się mną, podawała leki, okrywała kołdrą, czytała bajki. Ale nigdy będąc chora nie dostawałam nowych zabawek, słodyczy oraz nie pobłażano mi w moim zachowaniu. Innymi słowy choroba nie niosła ze sobą nagród i przywilej i nigdy nie traktowałam jej, jako specjalnego wydarzenia w moim życiu. Miałam kaszel, to miałam, a jak przeszedł to się cieszyłam, że już mnie nie boli gardło. I tyle. O chorobie zapominałam od razu jak tylko się skończyła. Bo, nad czym tu można debatować.

Zupełnym przeciwieństwem w tej kwestii jest moja znajoma, która uwielbia rozczulać się nad sobą w trakcie choroby, opowiadać o niej i dodatkowo wysuwać teorię, że ten drobny ból w klatce piersiowej spowodowany jest zapewne poważną dolegliwością, której lekarze nie mogą znaleźć.

Typowe objawy hipochondrii? Niekoniecznie. Przecież może być ona symulantką, która zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nie jest chora, a która lubi zwracać na siebie uwagę w ten właśnie sposób.
Dobrze, wytłumaczmy jednak, czym jest hipochondria. To choroba psychiczna opierająca się na strachu przed zachorowaniem. Pacjent ma przemożne wrażenie, że coś mu dolega, jednak wszystkie badania stanu zdrowia są prawidłowe. Do hipochondryka nie dociera fakt, że jest zdrowy. Jego niepokój na temat własnego zdrowia kieruje go od lekarza do lekarza.

W dzisiejszych czasach naturalne jest, ze zauważenie czegoś nietypowego na naszym ciele wywołuje dreszcze na plecach. Strach ten staje się nienaturalny, jeżeli towarzyszy nam dłużej niż 6 miesięcy. W tym wypadku możemy mówić o hipochondrii.

Lekarzom nie jest łatwo zdiagnozować tą chorobę, ponieważ pacjent jest święcie przekonany, że dolega mu coś zupełnie innego – rak, choroby serca, wątroby. Podczas wizyty opowiada lekarzowi o dolegliwościach, których jest bardzo dużo. I najmniej zabawne w tym wszystkim jest to, że przez myśl pacjentowi nie przejdzie, że oszukuje on nie tylko doktor, ale i siebie.
Najgorsze przypadki hipochondrii dotykają osób, które dodatkowo dopatrują się chorób nie tylko u siebie, ale i swoich najbliższych – dzieci, męża. Kończy się to na nieustannych wizytach z dzieckiem u lekarza, który nigdy nie jest wiarygodny, skoro twierdzi, że mały pacjent jest w pełni zdrowy.

Ciężko na pewno żyć obok hipochondryka. Tym bardziej, że osoby na nią zapadające posiadają cechy typu – egoizm, zapatrzenie w siebie, które dodatkowo utrudniają dotarcie do nich. Jednak i ta dolegliwość jest do wyleczenia. Pomagają zajęcia grupowe i indywidualne z psychiatrą, który uświadamia podłoże problemu. 

Zamiast cały czas się martwić o swoje zdrowie lepiej cieszyć się każdą chwilą. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz