13 lis 2013

Gruba koleżanka





Pamiętacie mój post dotyczący błędów skutecznego odchudzania? Dzisiaj chciałam dokończyć temat, bo obiecałam Wam, że jeszcze do niego wrócę. I gdy wertowałam różne źródła celem ustalenia błędów, jakie popełniają osoby odchudzające się, natrafiłam na badania naukowe, które wyprowadziły mnie z równowagi.

Zatem pewni naukowcy z USA stwierdzili, że osoby odchudzające się powinny zrezygnować z towarzystwa osób przy kości, ponieważ demotywują je w dojściu do celu.
Co za durne badania? Jeszcze jakieś nieszczęśliwe kobiety zrzucą cała winę za swoją nadwagę na koleżankę i przestana się z nią kontaktować, bo przecież jest ona o 5 kg grubsza ode mnie i mnie demotywuje.
I tak sytuacje tą odniosłam do siebie. Co by się stało jakbym ja odrzuciła ze swojego grona osoby grubsze ode mnie? Straciłabym minimum połowę najlepszych koleżanek, a pozostałą połowa nie chciałaby utrzymywać ze mną kontaktów, bo dla nich ja byłaby za gruba. Zostałyby może ze dwie, trzy osoby o zbliżonym BMI do mojego, które jednak nie mają statusu najlepszej kumpeli.
Po co w ogóle wydawane są pieniądze na tak głupie badania? Bo jak inaczej je nazwać. Każdy z nas jest inny. I wątpię żeby powierzchowności danej osoby wpływała na to, że staje się ona tak ważna w naszym życiu.
Świetnie bawię się i rozumiem zarówno z osobami chudszymi i grubszymi. I nie zauważyłam, aby podczas spotkań naszej paczki chudsze dziewczyny jadły mniej smakołyków niż te grubsze. Jeżeli idziemy na pizzę zjadamy praktycznie tyle samo kawałków, później zapijamy je shake z McDonalda i wszystkie jesteśmy szczęśliwe, bo się spotkałyśmy i mogłyśmy ze sobą pogadać.
Może, zatem skoro tego typu spotkania koleżeńskie często opierają się na śmieciowym jedzeniu dodatkowo zapijanym alkoholem to powinno się w ogóle ich zakazać dla osób odchudzających się.
Niech siedzą w domu. Po co im rozrywka i demotywacja. Po co spotkania, na których mogą wyżalić się na to jak ciężko utrzymać im dietę. Po co koleżanki, które powiedzą, głupia, po co się odchudzasz, przecież świetnie wyglądasz. Po co to całe zamieszanie.
Tylko, co na to powiedzą naukowcy, którzy badają stosunki międzyludzkie. Niech się spotkają z tymi pierwszymi i dogłębniej zapoznają się z tematem, a nie od razu publikują swoje wyniki.
Zresztą, jeżeli komuś z mojego towarzystwa naprawdę zależy na diecie, to ustalamy, że albo na czas spotkania następuje chwilowa dyspensa od wszelkich zakazów, albo też spotykamy się na siłowni. I oba warianty są dobre, bo drobne grzeszki nie doprowadzą do porażki.



4 komentarze:

  1. Ja z koleżankami chodzę na siłownię, albo na sałatki. Od 4 lat prowadzę dietę, która wykluczyła z mojego życia wszystkie świństwa i ani razu nie popełniłam grzeszku. Mimo to jestem szczęśliwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam przyjaciółkę, która odchudza się razem ze mną. We 2 jest nam o wiele łatwiej.

    http://beondieteathealthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prawdzie zawsze należy otaczać się ludźmi bardziej zmotywowanymi, osiągającymi sukcesy etc, gdyż to one pozytywnie nastrajają nas do działania. Jeśli sami mamy problemy z samodyscypliną osoba, z która przebywamy dużo czasu lenistwo uznaje za najlepszy sposób spędzania czasu to automatycznie "ściąga nas w dół" powodując nasze zaniechanie działania. Mówimy tu nie tylko o odchudzaniu się. Badania tego typu pokazują, że człowiek żyjąc w stadzie reaguje na jego zachowania dostoswując się, całkowicie podświadomie. A niestety zarówno odchudzanie, ćwiczenia jak i inne działania, które należy wykonywać systematycznie i w miarę restrykcyjnie nie należą przez to do najprzyjemniejszych.

    Zauważyć można nawet co do grubej i chudszej koleżanki, że kobiety i mężczyźni odczuwający zbytni dyskomfort związany ze swoją osobą, np. poprzez zaniżoną samoocenę albo kompleksy z automatu otaczają się osobami z większymi problemami. Robimy to podświadomie, aby poczuć się lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. New Diet Taps into Innovative Idea to Help Dieters LOSE 15 Pounds within Just 21 Days!

    OdpowiedzUsuń