3 paź 2013

Sensilive – napój aloesowy + mleczko pszczele





Tak jak wiele z Was i ja otrzymałam paczkę zdrowia od firmy Sensilive celem przetestowania dwóch znajdujących się w niej produktów. I tak w środku znalazłam naturalny sok aloesowy i mleczko pszczele. Jeden produkt mnie zachwycił, drugi niestety zupełnie nie przypadł do gustu. Od czego zatem zacząć, od oceny pozytywnej, czy też negatywnej.


Po zastanowieniu wybieram pozytywną i kryjący się za nią produkt pod nazwą Mleczko pszczele. Zawsze uważam, że to, co pochodzi z natury jest warte zainteresowania, a mleczko pszczele zawiera całą esencję zdrowia umieszczoną w niewielkich tubkach do spożywania. Suplement ten bogaty jest w szereg substancji mineralnych i witamin, które pochodzą z gruczołów mlecznych pszczół.

Wśród ciekawostek napiszę, że mleczkiem pszczelim karmione są pszczoły robotnice przez pierwsze dni życia. Jak łatwo się domyślić znajduje się w nim sama wysokiej klasy składniki, podane w formie łatwo przyswajalnych substancji.
Jak jednak mleczko pszczele ma oddziaływać na nasz organizm? Przede wszystkim ma go wzmacniać, chronić przed zachorowaniami. Temu produktowi daję zdecydowaną piątkę z plusem. Wiele osób w okresie jesienno zimowym sięga po suplementy celem uodpornienia się. Mleczko pszczele wydaje mi się dużo lepszą alternatywą od chemicznie przygotowanych preparatów podawanych w formie tabletek. Dodatkowo podane w formie płynnej nie będzie stać nam w gardle. Idealnie nadają się dla mojej koleżanki, która ma awersje do połykania dużych kapsułek i wszystko musi rozdrabniać. Na pewno polecę jej ten produkt, jako godny uwagi.





Teraz mniej przyjemne odczucia związane ze spożyciem naturalnego soku aloesowego. Powiem szczerze, że byłam bardzo ciekawa tego produktu. Przede wszystkim ze względu na skład, ponieważ zawartość czystego soku aloesowego wyniosła w nim aż 99,8%.

Jedna butelka wystarcza na pięć dni kuracji, zgodnie z zaleceniem spożycia. Napój nie jest smaczny, nie ma, co się oszukiwać. Jest cierpki, gorzki i pod koniec kuracji piłam go z zatkanym nosem. Jednak biorąc pod uwagę, że jest on w pełni naturalny nie oczekiwałam żadnych sztucznych wzmacniaczy smaku. Naturalny aloes jest po prostu niedobry. Nie ma się tu zbytnio, nad czym rozczulać. Nie jestem dzieckiem i dzielnie przyjmowałam kolejne porcje produktu.
Nie smak jednak wpłynął na moje negatywne odczucia, a reakcja mojego organizmu na jego spożywanie. Już pierwszego dnia zauważyłam, że po spożyciu kolejne porcji mój brzuch stał się twardy i wzdęty jakbym była w trzecim miesiącu ciąży. Pomyślałam, ze może zjadłam coś mniej strawnego, jednak, gdy sytuacja powtórzyła się drugiego i trzeciego dnia już wiedziałam, że winny jest naturalny sok aloesowy.
Zamiast wspomóc trawienie doprowadził do jego całkowitego zahamowania. Ponadto producent obiecuje, że regularne spożywania napoju aloesowego wspomaga odchudzanie. Na cóż, może być to prawdą. Gdy masz bardzo wzdęty brzuch nie chce się nic jeść. I kilka dni takiej głodówki faktycznie doprowadzą do spadku wagi. Osobiście nie polecam. Wolę nie chodzić non stop nadęta. :)



4 komentarze:

  1. mleczko pszczele mnie bardzo zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... sama chciałam wypróbować soku aloesowego, tyle pozytywnych opinii czytałam na jego temat.
    Cóż, spróbuję, najwyżej zużyję na włosy.

    OdpowiedzUsuń
  3. ehh może to takie przejściowe ??? Trzeba było by zobaczyć po dłuższym czasie stosowania a jak faktycznie by nic się nie zmieniło to aloes można zastosować na wiele różnych sposobów. Nie tylko do spożycia :D Mleczko pszczele interesujące!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajrzałam do Sensilive - mają ciekawe produkty. A z tym sokiem aloesowym, to ciekawe, co Cię po nim spotkało. Gdzieś czytałam, że aloes usprawnia prace jelit, a więc nie powinien wywoływać problemów trawiennych. I podobno nie wywołuje uczulenia...

    OdpowiedzUsuń