3 lip 2013

Maseczka błotna do twarzy firmy BingoSpa



Uwielbiam produkty firmy BingoSpa. Kupuję je w sklepie Naturica i jak wiecie zawsze moje recenzje były pełne pochwał. Dzisiaj jednak zdecydowanie tak nie będzie. A dlaczego? Bo w moje ręce trafiła maseczka błotna do twarzy, która strasznie mi nie podpasowała.


Błąd popełniłam od samego początku zamawiając ją. Przecież maseczka ta przeznaczona jest głównie dla osób walczących z trądzikiem, a u mnie problem ten bezpowrotnie minął już kilka lat temu. Jednak na jednym z blogów przeczytałam o niej tak pochlebną opinię, że pod wpływem chwili zamówiłam.

Przesyłka jak zawsze doszła błyskawicznie, a po otwarciu produktu omotał mnie bardzo ładny miętowy zapach. Konsystencja maseczki również przypadła mi do gustu – nie za płynna nie za twarda. Nakładała się idealnie. Jednak po nałożeniu zaczął się koszmar. Po około 5 minutach poczułam delikatne pieczenie, po następnej minucie przerodziło się ono w silne uczucie dyskomfortu, które w 8 minucie zmusiło mnie do natychmiastowego zmycia produktu.


Nie wiem, może uczulona jestem na któryś składnik umieszczony w maseczce, a może ona z natury szczypie. Z ciekawości, gdy przyjechała moja kuzynka namówiłam ja na szybki zabieg kosmetyczny. Ogólnie trzymałam maseczkę błotna 15 minut i nie zaobserwowała u siebie żadnych niepokojących objawów. 

No cóż, u mnie było inaczej i dlatego należy na nią uważać. Przestrzegam. Nie mogę napisać jak oddziałuje na cerę, bo jeszcze raz spróbowałam ja zastosować i efekt był ten sam – może to ta mięta w niej zawarta. Sama nie wiem.
Jednak, jeżeli mnie coś szczypie to ewidentnie nie jest dla mnie. Maseczkę planuje oddać wspomnianej wcześniej kuzynce. Niech, chociaż ktoś ma z niej pożytek, a że dziewczyna ma 16 lat i problem okresu nastoletniego – trądzik, to może jej pomoże, skoro ze mną ewidentnie nie chce współgrać.

Dobrze, że w paczce znalazłam jeszcze produkt, który mnie nie zawiódł, bo inaczej byłbym naprawdę zła. 

A o czym mówię, o szamponie uzdrowiskowym z biosiarką , który pomaga na przetłuszczające się włosy. Jest świetny, ale zrecenzuje go przy następnej okazji.




8 komentarzy:

  1. Czasem się znajdzie taka czarna owca w stadzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz być uczulona na coś. Ja ją tam stosuję z powodzeniem i bardzo lubię :) Już drugie opakowanie zresztą - ale co fakt to fakt maksymalnie chłodzi i orzeźwia:) Potrafi nawet łzy z oczu wycisnąć - pewnie ta mięta :)
    Za to fajnie twarz oczyszcza i jest tania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile trwa dostawa od zaksięgowania pieniędzy przez nich na koncie? Pytam, bo coś zamówiłam w tym sklepie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym raczej obstawiała, że możesz być uczulona na cynk.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety ja na błotne maseczki mam uczulenie i swoją też podarowałam koleżance, ona jest zachwycona

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie zlokalizuj, co Cię uczula, żeby móc omijać ten składnik w przyszłości ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę maseczkę, też mnie piecze na twarzy i raczej jej już na buzi nie użyję, ale muszę Ci powiedzieć,że doskonale sprawdza się na ciele - ramiona, plecy, dekolt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda ciekawie ale niestety takie maseczki dosyć często uczulają ;(

    OdpowiedzUsuń