26 maj 2013

Partner – twój wróg czy sprzymierzeniec w walce z otyłością



 

Nieszczerość 

Kiedykolwiek pytałyście swojego partnera życiowego:

 – Kochanie nie jestem gruba? Bo wydaje mi się, ze ostatnio przytyłam.

Jaką odpowiedź usłyszeliście. Założę się, że coś w stylu:

Dla mnie Misiaczku wyglądasz idealnie.
  
Zadowolona z odpowiedzi, która nie była szczera i która nie obnażyła problemu dalej brnęłaś w zamknięte koło jedzenia. Skoro podobam się mojemu partnerowi po co mam się odchudzać.


Jednak dlaczego Twój partner miałby kłamać. Przecież mógłby powiedzieć co innego, gdyby faktycznie tak myślał.

Najwidoczniej wcale nie nabrałam ciała tak jak mi się wydawało. Idą tym tokiem myślenia popełniasz duży błąd. Ponieważ Twój partner miał 1000 powodów, aby cię okłamać.
Zastanów się, jak zareagowałabyś słysząc słowa:

 – Faktycznie, ostatnio przytyłaś. I to dość sporo. Widać każdą fałdę twojego ciała. Zdejmij te spodnie, bo nie dopinasz się w nich i kiedyś może wyglądałaś w nich seksownie, ale dzisiaj tragicznie.

Twoja reakcja byłaby następująca:

·         Łzy w oczach i mina „ jak mogłeś coś takiego powiedzieć
    ·         Kłótnia z argumentami – Prawdziwy mężczyzna się tak nie zachowuje, jesteś niekulturalny,

·         Odrażenie się – na 20 lat albo i dłużej.


Pewne jest jedno, poczułabyś się zraniona, tak bardzo, że na pewno Twoje stosunki z partnerem ochłodziłyby się na jakiś czas. Czy obiektywnie mogłabyś powiedzieć:

 Tak kochanie, masz rację.

Założę się, że nie. Dlaczego, ponieważ pytając partnera, czy jesteś gruba nie chciałaś otrzymać twierdzącej odpowiedzi. A Twój partner dobrze o tym wie i nie wywołuje niepotrzebnej kłótni.

Dlatego tak ważne jest nauczyć się godzenia z krytyką. Nie jest ona bezpodstawna. Dawniej, tak jak większość kobiet na pytanie, czy przytyłam, chciałam zawsze od mojego męża usłyszeć:

- Nie, kochanie. Wyglądasz świetnie.

 Aktualnie nauczyłam zarówno jego jak i siebie szczerości. I mój mąż nie zawaha się powiedzieć:

 -  Musisz zacząć nad sobą pracować. Bo ostatnio przytyłaś.

Jednak wiem też, że gdy usłyszę od niego komplement:

– Wyglądasz świetnie. Bardzo mi się podobasz.

 To jest on szczery, niewymuszony i co najważniejsze zgodny z prawdą.








9 komentarzy:

  1. mam 20 lat a moje piersi wiszą jak starej babie. taka jest prawda! czy da się je jakoś... unieść? czy ćwiczenia i kremy je uniosą i będą wygladały jak piersi 20sto latki, czy bez operacji nigdy nie będą... normalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij od dobrego stanika od brafiterki, on czyni cuda, nie tylko, gdy masz go na sobie.Dobrze jest też spać w jakimś miękkim, ale trzymającym piersi staniku. Ważne są masaże, mogą być naprzemienne lub zimne prysznice. Nie musisz kupować drogich kremów, masaż codziennie wieczorem, z dobra oliwka(np. Hipp) też będzie skuteczny. Ćwiczenia na klatkę dużo dają, ale na efekty trzeba trochę poczekać i naprawdę mocno nad tą częścią pracować;) Ja dużo ćwiczę, przez co zgubiłam duży biust(odtłuszczenie) i szału nie było, ale po ok. roku wróciłam do siebie. Biust nie jest oczywiście taki duży, ale wygląda o niebo lepiej niż po schudnięciu;)

      Usuń
    2. czyli jest szansa! dzięki! przez to miałam depresję, ciało mam super, ale piersi zawsze sprawiały, że chciało mi się płakać.

      Usuń
    3. a wiesz może gdzie mogę znaleźć dobre filmiki o masażu piersi i ćwiczeniach na nie? wiem, że jest takich dużo na youtube, ale nie każde jest przecież dobre

      Usuń
    4. Zacznij od zakupu dobrego stanika - jeśli kupisz choć jeden takowy, zobaczysz różnicę , a po pewnym czasie, nie będziesz chciała nic innego. One nie są może tanie, ale za to super trwałe i jakościowo idelne, więc trzeba poświęcić nieco grosza. Zwykły masaż(ale regularny) oliwką wystarczy, nie potrzeba żadnych cudów.Różowe serum Eveline tez coś tam działa;) Jeśli chodzi o ćwiczenia, to wszelkie rozpiętki, wyciskania sztangi, pompki,będą korzystne:-)Ja tez miałam doła (ciało fajnie wyćwiczone, a odtłuszczone piersi odmawiały posłuszeństwa), ale jest już o niebo lepiej, choć oczywiście wciąż walczę:-) Na wszystko potrzeba po prostu troszkę czasu...:-)Powodzenia!

      Usuń
  2. nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog, zajrzyj do mnie goodbyecm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój facet mnie wspiera na każdym kroku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie tak kobiety z jednej strony chciałby szczerej odpowiedzi jak wyglądają , ale jak usłyszą prawdę to jest wielka obraza :) Jednak facetowi teksty w stylu "ale Ci urósł brzuch" , albo "tak tak pij więcej tego piwka , a "kaloryfer" rośnie" to można mówić bezkarnie :) Tak tak drogie Panie nie dziwcie się , że Panowie czasem coś skłamią :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie My Love nie powie co prawda wprost "przytyłaś", ale że powinnam zacząć częściej chodzić na basen, albo że "zwiększyła mi się powierzchnia erotyczna" :D nie odbieram tego jako zarzutu czy pretensji, ale raczej jako sygnał ostrzegawczy, że jeszcze chwila i zacznę się źle czuć sama ze sobą. Dostałam ostatnio paczkę od Mamy z takimi rzeczami jak: Figura Detox, Figura No-appetite i Figura Forever i byłam pewna, że to od Niego :D

    OdpowiedzUsuń