22 kwi 2013

Dlaczego jestem gruba?




Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jesteście grubi? Co doprowadziło do tego, że macie tyle dodatkowych kilogramów, które osłabiają funkcjonowanie Waszych serc nerek, kręgosłupa?  

Kiedyś zapytałam mojego kolegę, dlaczego jest otyły. Odpowiedział, że wszystko zaczęło się od pewnych wakacji u cioci. Twierdził, że na wakacje pojechał szczupły, ale odjeżdżając już taki nie był. Ciocia miała ciągłą manię serwowania smakołyków – od ciasteczek, chruścików zaczynając, a na babeczkach i pączkach kończąc.
Zapytałam się, zatem, kiedy te wakacje miały miejsce. Odpowiedział, że jak była jeszcze dzieckiem, jakieś 15 lat temu.


15 lat to kawał czasu. Jednak mój kolega przez ten czas nie zrobiła nic, aby uzyskać zdrową, szczupłą sylwetkę. Wręcz przeciwnie pogłębiała jeszcze otyłość, w którą wpadł.  Jednak winą za taki stan rzeczy obarczył ciocię. Pomimo tego, że aktualnie jest dorosłą osoba nie potrafiła wziąć odpowiedzialności za własne czyny. Wygodniej było dla niego usprawiedliwić się, że jest otyły, ponieważ ktoś do tego doprowadził.
Brzmi absurdalnie? Oczywiście, że Tak. 

Mój kolega tak jak każda inna osoba obdarzona jest prawem wyboru.
  
Nikt nie zmusza go do jedzenia, nie przystawia pistoletu do skroni i nie mówi, musisz zjeść te ciastka, bo inaczej cię zastrzelę.

Codziennie SAM dokonuje wyboru ile i co zje. I pomimo tego, że przez 15 lat dokonuje złych wyborów ciągle jest skłonna zwalić winę na kogoś za swoje dodatkowe kilogramy. Nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny.

Czy Wy nie postępujecie przypadkiem podobnie? Pomyślcie teraz przez chwilę, dlaczego jesteście otyli:

-  Jak mogę być szczupła/y, skoro mój mąż/ żona ciągle serwuje kaloryczne potrawy, którym tak ciężko się oprzeć?


-  Mój mąż/ żona codziennie wracając z pracy przynosi ciasteczka, słone przekąski, które zjadamy wieczorem,


-  Moja mama nie potrafi zrozumieć, co to zdrowa kuchnia i do każdej zupy dodaje pół litra śmietany,


-  Z moją koleżanką/kolegą uwielbiamy wypady na miasto na kawę i ciastko, ciężko powstrzymać się przed zjedzeniem kawałka tortu, gdy jest on tak smaczny,


-  Gdy ostatnio byłam/em na diecie i chciałam iść pobiegać mój mąż/żona wyśmiał moje wysiłki mówiąc, że dzisiaj biegam, a jutro będę obżerać się bezami,


-Moja siostra ciągle mówi mi, że świetnie wyglądam, pomimo tego, że mam sporą nadwagę, po co zatem mam się torturować i odchudzać

Takich przykładów mogłabym wymienić mnóstwo, jednak wydaje mi się, że te wyżej przytoczone są w stanie uświadomić Wam, że często obwiniamy za swoją nadwagę bliskie nam osoby. I nie wątpię, że posiadacie siostry, które mówi, że świetnie wyglądacie, choć lustro pokazuje zupełnie, co innego, lub też mamy, które serwują zbyt kaloryczne potrawy. Jednak tak naprawdę ich zdanie i postępowanie nie jest usprawiedliwieniem na to, że jesteście otyli. 

Bo to nie twoja siostra, czy mama zjada kaloryczne ciasteczka z kremem, zawiesiste sosy z ziemniakami. Robisz to tylko i wyłącznie TY.

I to na TWOIM ciele widać wszystkie niedoskonałości.







7 komentarzy:

  1. Zgadzam się, również znam dużo osób, które obwiniają najczęściej rodziców, dziadków twierdząc, że to ich wina. Oczywiście jest to absurdalne bo większość osób nie jest w stanie przyznać się do tego, że sami mieli ochotę na ciasteczko, dokładeczkę obiadku. I mimo, że widzą otyłość lub znaczną nadwagę nie potrafią nic zrobić w kierunku żeby polepszyć swoją sylwetkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety tak jest ale ludzie z natury lubią swoje złe nawyki tłumaczyć winą innych podobnie jest np. z papierosami czy alkoholem. Tłumaczymy się bo koledzy poczęstowali albo bo wszyscy palą i koło się zamyka. Myślę ,że odchudzać powinniśmy się przede wszystkim dla siebie , a nie dla kogoś wtedy będziemy mieć większą motywację i na pewno będzie to skuteczniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszne jednostronne to Twoje spojrzenie. Przecież jest wiele osób, u których wynika to z choroby (np. niedoczynności tarczycy). Natomiast dla tych, o których piszesz, jedzenie często stanowi nałóg, a z każdym nałogiem trudno zerwać. Na koniec są ludzie, którzy zwyczajnie dobrze się czują we własnym ciele. Lekka nadwaga wcale nie musi oznaczać złego stanu zdrowia, bo przecież można jeść zdrowo, a po prostu nieco za dużo (znam wiele takich osób). Niektórzy mają taki metabolizm czy budowę ciała, że nigdy nie będą szczupli niczym z okładki magazynu. Po co w takim razie wpędzać ich w kompleksy? Na koniec dodam, że pierwsze zdjęcie jest wyjątkowo nietrafione, bo ja tej pani bym na pewno nie określiła mianem otyłej! Kobieto, zlituj się, czym ona niby obciąża ten biedny kręgosłup? Bardziej mnie martwią anorektyczne modelki zajadające się wacikami nasączonymi sokiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. wiem cos na ten temat..jedzenie jest silniejsze odemnie...tak jestem otyla I nie potrafie sobie z tym poradzic...jedzenie jest jak narkotyk czy alkochol...mam slaba psychike poprzez co przy kazdej walce z otyloscia przegrywam...jest to bardzo smutne I nie nalezy takich ludzi wytykac palcami badz co gorsza dolowac...nalezy pomuc....podac reke...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się po prostu utuczyłam zajadając stresy i próbując zrekompensować sobie nieudane małżeństwo.Dopiero po rozstaniu wzięłam się za siebie. Zaczęło się od nowej fryzury i koloru włosów. Potem kupiłam w aptece suplement figura no-apetite, żeby przyhamować ciągłe uczucie głodu. Podziałało i dzięki temu byłam w stanie wytrzymać trudne początki diety. Jadłam coraz mniej i coraz zdrowsze rzeczy. Do tego ruch. Nie znoszę biegać, ale zaczęłam grać w badmintona - super sposób na to, żeby przyjemnie chudnąć.Zrzuciałam w sumie 18kg. Nadal gram w badmintona, ale teraz jest mi o wiele lżej. I nadal też jem zdrowo, nie tykam słodyczy ani innych pogryzków. I trzymam wagę.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja się zastanawiam dlaczego jestem gruba. Ostatnio mówię - koniec z tyciem kupiłam nawet rozmiar mniejszy kostium kąpielowy efelina. Rozmiar to jest możliwe do schudnięcia. Ustaliłam sobie dietę, ok. Ćwiczenia też ok. Ale waga znów na plusie. Nie wiem, może powinnam się przebadać?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie najgorsze jest to, że przez cały dzień trzymam dietę itd. a na wieczór niestety ulegam pokusą i coś zawsze zjemy niepotrzebnie czy wypije. I tak efekt całego dnia marnuje na koniec. Macie jakieś pomysły jak nie dać się skusić ?

    OdpowiedzUsuń