11 wrz 2012

Jak pozbyć się tłuszczu na brzuchu


Już nieraz pisałam Wam jak ciężko jest zwalczyć tkankę tłuszczową z konkretnej partii ciała. Każda dziewczyna ma z czymś problem. Jak nie uda to brzuch i biodra. Osobiście ciągle meczę się z pozbyciem się fałd na brzuchu. Z jednej strony mogłabym napisać, że to pociążowy wytwór. Prawda jest jednak tak, że mój brzuch i przed ciążą nie był płaski. A po ciąży wygląda gorzej jeszcze niż sprzed. Ale to normalne.


Ktoś poleciłby mi robienie brzuszków, aby spalić tkankę tłuszczową z tej partii ciała. Ale to nie pomoże, ponieważ ćwicząc brzuszki rzeźbi się mięśnie, a nie spala tłuszcz. Dlatego też postanowiłam się wspomóc kosmetykiem, o którym czytałam wiele dobrego na blogach innych dziewczyn.

L-karnityna z firmy Bingospa. Na opakowaniu jasno i wyraźnie jest napisane, że najlepiej stosować ją po przeprowadzonym treningu. Aktualnie zużyłam już pół opakowania. Ćwiczę wytrwale od miesiąca, zatem na jej temat mogę się wypowiedzieć. I co myślę.




Zgadzam się z innymi dziewczynami. Efekty widać. Brzuch robi się coraz bardziej płaski. I znikają powoli te koszmarne fałdki z bioder. Nienawidzę ich...
Ćwiczę raz dziennie. Przeważnie rano. 

Preparat stosuje po wysiłku. Niesamowicie chłodzi. Uczucie zimna utrzymuje się przez około 40 minut po wysmarowaniu. Raz było mi tak zimno, że aż zmierzyłam temperaturę ciała w wybranych partiach. Wskazywała zaledwie 34,1ºC. Jeżeli nie lubicie uczucia zimna, nie stosujcie go. Choć osobiście uważam, że po intensywnym treningu, kiedy całe ciało jest rozgrzane fajnie ochładza.

Wspomnę również, że bardzo ładnie pachnie. Łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, pomimo tego, że ma się po wysmarowaniu uczucie, jakby był ciągle niewchłonięty, ale skóra jest „sucha”.


W składzie L-karnityny firmy Bingospa znaleźć możemy – jak sama nazwa wskazuje L-karnitynę. Jak ważna jest ona w procesie odchudzania chyba każdy wie. Odpowiada ona za transport kwasów tłuszczowych do komórek, gdzie uwalniana jest z nich energia. Wskutek wysiłku fizycznego poziom L-karnityny ulega obniżeniu.

Dlatego warto ją dostarczyć do organizmu. L-karnityna występuje również w formie do spożywania, ale ja osobiście nie jestem przekonana do suplementów diety. Pod żadną postacią. Jednak kosmetyk to inna sprawa.

Zgodnie z opisem umieszczonym na etykiecie ekstrakt l-karnityny i zielonej herbaty wnika bezpośrednio w skórę, redukując nagromadzona podskórną tkankę tłuszczową.

Zgadzam się z tym stwierdzenie, produkt polecam. 

5 komentarzy:

  1. Mam pytanie, czy po zużyciu tej połowy opakowania zaobserwowałaś spadek obwodów w okolicach brzucha? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej. Nie poruszyłam tej kwestii we wpisie bo zapomniałam zmierzyć się na początku kuracji. Ale spodnie które do tej pory były bardzo ciasne zrobiły sie w sam raz. Zatem wydaje mi się że kolejne 4-5 cm straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. moja zmorą tez są te po ciążowe fałdy na brzuchu. Musze wypróbować te L-karnityne. Ostatnio ćwiczę tez hula-hop i muszę stwierdzić ze super działa na boczki.

    http://udomowiona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz błąd w tym wpisie... od ćwiczenia rosną mięśnie, które defakto zaczynaja wpalac tluszcz. Im mięśnie większe/sprawniejsza tym mocniej wspomagaja ten proces. Heh

    OdpowiedzUsuń
  5. New Diet Taps into Pioneering Plan to Help Dieters Lose 20 Pounds within Only 21 Days!

    OdpowiedzUsuń