6 lip 2012

Opalanie


Teraz w okresie wakacyjnym szczególnie jesteśmy narażeni na działanie promieni słonecznych. I to nie tylko, dlatego, że wystarczy krótki spacer, a już wracamy do domu lekko opaleni, ale dlatego że uwielbiamy wylegiwać się na słońcu, aby wyglądać trendy.



Co tu dużo ukrywać, aktualnie opalenizna jest w modzie. Świadczy o dobrej kondycji, zdrowiu. Oczywiście umiarkowana, bo zbyt mocna wygląda po prostu śmiesznie. Skąd się wziął ten trend, skoro dawniej kultywowano nadmierna bladość i zarówno szlachta jak i kurtyzany nie wystawiali się na działanie promieni słonecznych, ponieważ świadczyło to o obniżonym statusie społecznym.
Podobno wszystko zmieniło się za sprawą Coco Chanel w latach 20- tych ubiegłego wieku. Po powrocie z egzotycznej podróży wszyscy stwierdzili, że wygląda olśniewająco. Tak zaczęła się moda na opalanie i kobiety polubiły brąz. 
Jednakże mężczyznom również nie jest on obcy. Męsko opaleniznę zaczął promować w latach 60-tych aktor amerykański George Hamilton. 

Nikt oczywiście w owym czasie nie zastanawiał się, jakie negatywne skutki dla organizmu mogą wywoływać promienie słoneczne.
Dopiero w latach 80-tych ubiegłego wieku zaczęto prowadzić badania, które potwierdziły, że nowotwory skóry wywoływane są przez promienie słoneczne. I pomimo tych odkryć do dnia dzisiejszego panuje moda na opalanie się.

Z czego to wynika?

Wydaje mi się, ze przede wszystkim z indywidualnego podejścia każdego człowieka. Pomimo tego, że zdajemy sobie sprawę, że zbyt długie przebywanie na słońcu może szkodzić, wychodzimy z założenia, że nas choroba nie dosięgnie. Nowotwory zdarzają się, ale innym, nam nie. Nie dopuszczamy do siebie pesymistycznych myśli do czasu diagnozy.
Ponadto opalenizna jest bardzo mocno promowana przez mas media. Wystarczy wziąć jakąkolwiek gazetę do ręki, obejrzeć reklamę. Modelki, aktorki wszystkie są bardzo ładnie opalone, my zaś chcemy wyglądać jak one.
Z każdym rokiem odnotowuje się coraz więcej zachorować na raka skóry. Z najnowszych badań wynika, że wpływ na to ma nieustannie zmniejszająca się warstwa ozonowa. Opalanie się dzisiaj jest dużo bardziej szkodliwe niż kilka lat temu, ponieważ do ziemi dociera dużo więcej promieni UV.
Opalanie się może doprowadzić do powstania trzech różnych nowotworów skóry:
·         Rak komórek właściwych skóry,
·         Rak komórek naskórka,
·         Czerniak
Dwie pierwsze odmiany nie są tak bardzo groźne. Wolno rozwijają się, rzadko wywołują przerzuty. W większości przypadków wyleczalne. 

Główne objawy to zmiany skórne występujące w miejscach szczególnie narażonych na działanie promieni słonecznych – twarz, ręce. Zgłoś się do lekarza, jeżeli zaobserwowałeś na swojej skórze powiększające się znamiona lub zgrubienia, które od czasu do czasu sączą się lub krwawią.
Trzeci rodzaj  czerniak jest najbardziej groźny przede wszystkim dlatego, że rozwija się bardzo szybko i wykazuje dużą śmiertelność. 

Jeszcze niedawno uważany był za niewyleczalny. Aktualnie w celu wyleczenia choroby stosuje się wycięcie komórek rakowych, ale podstawą, tak jak i w innych przypadkach zachorowań, jest wczesne wykrycie.
Pomyślisz pewnie rak mi nie zagraża, bo zawsze przed wyjściem stosuje krem ochronny. Niestety kremy nie chronią w tak znacznym stopniu jak jest to reklamowane. Kosmetyki skutecznie blokują promienie UVB odpowiedzialne za poparzenia słoneczne, jednak promienie UVA, wywołujące chorobę w znacznym stopniu przechodzą dalej w głąb skóry.
Zwróćmy również uwagę, że kremy chroniąc nas przed poparzeniami mogą nam tak naprawdę bardziej szkodzić niż pomagać. 

Zastanawiasz się jak to możliwe.

Poparzenie słoneczne może wystąpić nawet po 15 minutach przebywania na słońcu, jednak stosując krem nie czujemy negatywnego działania promieni słonecznych. Doprowadza to do tego, że wylegujemy się na słońcu nawet kilka godzin. W większym więc stopniu jesteśmy narażeni na działanie fal świetlnych UVA, odpowiedzialnych za powstanie raka.

Jaka zatem jest moja rada?  

Zamiast wielogodzinnego opalania się, w celu uzyskania pięknego brązowego koloru, zastosujmy samoopalacz lub balsam brązujący. Efekt będzie podobny, a my dłużej będziemy cieszyć się zdrowiem.

3 komentarze:

  1. taka prawda. Mój chłopak uwielbia się opalać...ale ja mu zawsze tłumacze że tak nie można ale z marnym skutkiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Samoopalacze są bardzo skuteczne i warto wybrać je niż solarium :)

    OdpowiedzUsuń