15 cze 2012

A ja chudnę i chudnę...


Znacie tą piosenkę – „A ja rosnę i rosnę”, spokojnie mogę zaśpiewać jej zmienioną wersje – „A ja chudnę i chudnę”. Tak jak zakładałam w kolejnym tygodniu diety straciłam następny kilogram. I choć nie trzymam się wszystkich założeń to waga systematycznie spada. Jak do tej pory udaje mi się ćwiczyć 3-4 razy w tygodniu. Nie zawsze mam niestety na to czas. Ale gdy już zaczynam trening to nie kończę szybciej niż po godzinie. 


Słodyczy nie jem. Żeby mnie nie kusiło, aby po cokolwiek sięgnąć, to ich po prostu nie kupuje. I choć czasami w sklepie mam kryzys i ustanę koło działu ze słodyczami, to później zadaje sobie pytanie czy warto po to sięgać. Skoro wytrzymałam trzy tygodnie to i dam radę dalej. Teraz jest dużo łatwiej. Zamiast słodyczy kupuje owoce sezonowe – czereśnie, truskawki. Dużo mniej kaloryczne i równie smaczne.
Efekty widać. Spokojnie wchodzę już w spodnie sprzed okresu ciąży. I to nie na zasadzie, że się cudem dopnę, ale normalnie bez żadnego uciskania. Obwód w pasie leci na łeb na szyje. Choć mój mąż mówi, że najbardziej widać po nogach. Powiem tak – nieważne gdzie, ważne, że mniej.
Efekty motywują i tego się trzymam. Przede mną jeszcze daleka droga – 6 kg do zrzucenia. To prawie tyle, co waży mój syn. I pomyśleć, że takiego balastu się pozbędę...

1 komentarz:

  1. New Diet Taps into Pioneering Idea to Help Dieters Lose 15 Pounds within Only 21 Days!

    OdpowiedzUsuń