17 kwi 2012

Tadek niejadek – jak przekonać własne dziecko do jedzenia


W jednym z ostatnich postów opisywałam problem walki z otyłością u dzieci. Ilu jednak rodziców ma zupełnie inny problem? Zamiast dziecka, które chętnie wszystko zjada ma „Tadka niejadka”. Dziecko, które nie chce jeść dosłownie niczego. Mało tego nawet, jeżeli jednego dnia jesteśmy w stanie namówić go na jakąś potrawę to już następnego uważa, że te danie jest ohydne i go nie tknie. Problem z niejedzeniem jest równie duży jak z przejadaniem się. Doprowadza on do niedożywienia dzieci. I to nie z powodu biedy. Dziecko nieotrzymujące odpowiedniej liczby substancji odżywczych będzie się słabiej rozwijać. Brak substancji mineralnych i witamin pociąga za sobą problemy z pamięciom, markotność, brak zapału tak typowego u dzieci zdrowych.


Jak przekonać niejadka do jedzenie?
Sposobów jest kilka, jednak zaznaczyć trzeba, że to, co sprawdzi się u jednego malucha, niekoniecznie zadziała również u waszego dziecka. Jednak do sukcesu można dojść metodą prób i błędów.  Zatem warto wypróbować czasami sprawdzone metody innych rodziców.
 Pierwsza zasada
Niech każdy posiłek dobrze kojarzy się dziecku. Bardzo częstym błędem rodziców jest doprowadzanie do sytuacji, gdy moment obiadu czy kolacji staje się dla dziecka torturą, zanim zobaczy, co ma na talerzu. Skąd się to bierze? Przede wszystkim ze zmuszania dziecka do zostania przy stole dopóki nie zje posiłku. Dziecko płacze, chce odejść, ale my mu nie pozwalamy. To żadna metoda. Zupa, którą miał zjeść dawno ostygła i już nie smakuje tak dobrze jak wtedy, gdy była ciepła. Jeżeli zmusimy dziecko do jej zjedzenia to jedyne, co zapamięta to to, że nie lubi zupy. Ponadto, po co przetrzymywać dziecko przy stole, skoro za godzinę może okazać się, że sam przyjdzie do kuchni, bo zgłodniał.
Musimy w każdej sytuacji zachować spokój i nie reagować nerwowo. Jeżeli nawet bardzo staraliśmy się przygotować dobry posiłek i spędziłyśmy w kuchni pół dnia, a nasz maluch nim pluje i za nic nie chce zjeść jeszcze łyżki. Krzyki nie pomogą. Dziecko i tak nie zje. Wynikiem tego typu działania będzie tylko sytuacja, że następnym razem malec będzie bał się podejść do stołu. Dziecko nie może czuć presji.
Druga zasada
Postarajmy się, aby każdy posiłek był dla dziecka przygodą wyrysowaną na talerzu. Jeżeli zamiast zwykłych kanapek podamy mu na talerzu jacht na morzu to na pewno zainteresujemy go potrawą. Jest wiele książek kulinarnych, gdzie można znaleźć informacje, jak wyczarować cuda ze zwykłych potraw kulinarnych. Inwestycja w zakup takiej książki nie jest duża, a jeżeli zachęci to naszego malucha do zjedzenia warzyw to naprawdę szybko się zwróci.
Warto również oszukać dziecko. Jeżeli nasz maluch toleruje jedzenie tylko zupy to mięso, które normalnie podalibyśmy na drugie danie, możemy zmiksować i podać razem. Podobnie możemy zrobić z warzywami. Czasami odruch wypluwania pokarmu bierze się z faktu, że nasze dziecko nie potrafi dobrze go pogryźć. Rozwiązaniem jest zmiksowanie go.
Trzecia zasada
Postarajmy się, aby nasze dziecko miało zawsze pod ręką zdrowe przekąski. Jabłko, banana połóżmy pokrojone na talerzyku, gdy nasze dziecko zajęte jest oglądaniem bajek. To dużo lepsze rozwiązanie niż chipsy czy cukierki.
Pamiętajmy również, że dziecko nie zje tak dużej porcji jak my. Góra ziemniaków może skutecznie zniechęcić go do tknięcia posiłku. Niech jego porcja na talerzu będzie adekwatna do wieku.
Pozwól również w pewnym stopniu zdecydować dziecku, co chce zjeść. Dajmy mu wybrać, czy na śniadanie zje kanapkę z serkiem i miodem czy też z wędliną.
Czwarta zasada
Nie zniechęcajmy się, niezależnie od liczby porażek. Pamiętajmy, że walczymy tak naprawdę o prawidłowy rozwój naszego malucha. Nie wychodźmy z zasady, skoro nie chce jeść to trudno. To błędne koło. Skoro nasze dziecko nie chce jeść potraw tak często przez nas podawanych może czas najwyższy na eksperymenty w kuchni. Zawsze możemy spróbować zachęcić go do zjedzenia zupełnie czegoś nowego.
Pamiętajmy również, że nasze dziecko może wcale nie zjada mało. Może nie je obiadu, ale za to wypija bardzo dużo słodzonych napoi i soków. Tego typu środki spożywcze mogą skutecznie zapchać dziecku żołądek i nie czuje się ono głodne. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest ograniczenie mu tego typu rzeczy. Doprowadzić to może do zwiększenia jego apetytu na inne potrawy.

1 komentarz:

  1. Masz rację :) Chociaż nie mam problemu z brakiem apetytu u moich dzieciaków to czasami córa ma gorsze dni gdy apetyt jest mniejszy :) Wtedy sprawdza się ciekawy wygląd posiłku np. kanapka ułożona w kształcie motylka ;) Pytam ją też zawsze co chce na śniadanie np. czy chce dzisiaj kanapkę czy może płatki z mlekiem ;) Często też angażuję ją w przygotowywanie posiłku - uwielbia mi pomagać i zawsze z apetytem je to co sama zrobiła :) Co do owocowych przekąsek na szczęście Milka sama się upomina o jabłko czy też maliny. Uwielbia też suszone banany :)

    OdpowiedzUsuń