27 lut 2012

Motywacja w odchudzaniu cz.2


Każdego z nas nieraz podczas miesięcy odchudzania dopadnie chwila, w której stwierdzimy, ze dłużej już nie wytrzymamy. Od nas tylko zależy jak z niej wybrniemy. Czy faktycznie się poddamy, czy też będziemy uparci i nie damy się tak łatwo?
Odchudzanie jest zawsze łatwiejsze, jeżeli w pobliżu mamy sojusznika, który nas wspiera i podnosi na duchu. 

 
Jeżeli lubimy zbiorowe akcje, fajnie jakbyśmy namówimy jedną z koleżanek lub kolegów na wspólne tracenie zbędnych kilogramów. W chwili załamania wykonywalibyśmy „telefon do przyjaciela” i wspólnymi siłami łatwiej byłoby odeprzeć pokusy. Możemy również wykorzystać fora internetowe, a w nich dział „zaczynam się odchudzać”. Codzienna rozmowa z osobami, które mają taki sam cel jak my na pewno pomoże.
Jeżeli jednak zaliczamy się do samotników, niech motywuje nas jedna z najbliższych osób – mąż, rodzic. Wiem, że usłyszenie z ust ukochanego „Kochanie nie możesz tego zjeść, jesteś na diecie” jest dla niejednej osoby jak czerwona płachta na byka. I szybka odpowiedz w stylu „ nie podobam ci się taka, jaka jestem?” doprowadza do zmniejszenia poczucia własnej wartości, ale niekoniecznie musi tak to wyglądać. Podczas diety, kiedy najpierw błagamy najbliższą osobę, żeby nas pilnowała, a później ją oskarżamy o wszystkie nasze smutki zachowujemy się dziecinnie i najzwyczajniej w świecie gramy nie fair play. Dlatego też, jeżeli mąż, rodzic zwróci nam uwagę nie analizujmy jego odczuć do nas „ nie kocha mnie”, a jedynie nasze do niego. Różnica w podejściu jest zasadnicza i nie doprowadzi do powstania kolejnych kompleksów.
Kiedy mamy ochotę sięgnąć po słodką przekąskę przed telewizorem 
dobrym sposobem jest przełączyć program na stacje muzyczną, tam szczupłe piosenkarki i tancerki niech przez chwilę staną się dla nas przykładem. Przecież chcemy wyglądać tak jak one, nie oszukujmy się, do tego przecież dążymy. Ciastko jest zabronione, one na pewno nie opychają się cukrami.
Na przyjęciu, spotkaniu towarzyskim 
wszyscy objadają się słonymi przekąskami i słodyczami my zaś namierzmy sobie szczupłą dziewczynę i weźmy z niej przykład. Jej szczupła sylwetka nie bierze się z niczego, ona nie sięga, tak jak pozostali, chętnie po przekąski. Możemy również poinformować towarzystwo, że aktualnie jesteśmy na diecie. Zrobimy to tylko dla swojego dobra i nie ma to nic wspólnego z chwaleniem się. Jeżeli wszyscy dookoła nas będą wiedzieli, że jesteśmy na diecie nie sięgniemy po nic słodkiego, bo będziemy chcieli dać dobry przykład swoim zachowaniem i będzie nam najzwyczajniej w świecie głupio się przy nich objadać. Jednak niech temat naszej diety nie stanie się głównym, ludzie z natury są zazdrośni i większość podejdzie do naszego odchudzania w sposób negatywny. Doprowadzi to do usłyszenia komentarzy w stylu „ciekawe jak długo wytrzymasz”, „Za tydzień już będzie po twojej diecie”, a tego nie chcemy.
Wynagradzajmy siebie za każdy tydzień walki. 
Niech nagrodą będzie wizyta u kosmetyczki, fryzjera. Zmotywuje nas to dodatkowo. Ponadto po miesiącu intensywnego odchudzania, gdy nasz waga spokojnie powinna pokazać 4-6 kg mniej udajmy się do sklepu po nowy ciuch. Nie musi być to tona ubrań. Jeden, dwa spokojnie poprawią nam humor, gdy okaże się, że zmniejszył się nasz rozmiar i możemy pozwolić sobie na bardziej obcisłą bluzeczkę lub spódniczkę. Tylko, żeby po zakupach nie wpadła nam do głowy myśl, że chcemy iść na lody. To w dalszym ciągu jest zabronione.

2 komentarze:

  1. świetny wpis, bardzo miło się czyta. najważniejsze to świadome odchudzanie, które zaczyna się w głowie. tu nawet nie chodzi o typową dietę ale o całkowite zmiany w dotychczasowym stylu odżywiania.

    obserwuję i zagłębiam się w lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny wpis, zgadzam się ze wszystkim w 100%.

      Usuń